Wróć do artykułów

Słowa mają moc

Słowa mają moc
Pewnie nie raz zdarzyło Ci się pomyśleć: „to tylko słowa”. A jednak słowa budują relacje, tworzą atmosferę, potrafią dodać skrzydeł albo zranić bardziej niż czyny. Język to filtr, przez który widzimy świat, ludzi i samych siebie. To także ważny element naszej narracji o otaczającej nasz rzeczywistości i naszych relacji: tego, jak traktujemy innych i jak chcemy być traktowani.

Język jako wybór

Język to nie tylko narzędzie komunikacji. To sposób, w jaki myślimy o świecie i innych ludziach. W słowach zapisane są nasze wartości, przekonania i emocje. Kiedy mówimy, zawsze coś ujawniamy: swój stosunek do rozmówcy, do „innych”, do rzeczywistości.

Gdy mówimy o kimś „uparty”, a nie „konsekwentny”, często oceniamy tę samą cechę. Język zdradza wtedy nasze nastawienie i wpływa na to, jak dana osoba zostanie odebrana przez innych.

Codzienna komunikacja – więcej serdeczności, ale i agresji

W ostatnich latach w polszczyźnie pojawiło się więcej swobody i życzliwości. Coraz częściej:

  • używamy imion „pani Anno”, „panie Janie” zamiast chłodnych form oficjalnych,
  • życzymy „miłego dnia”,
  • „pozdrawiamy serdecznie”.

To drobne gesty językowe, ale mają realny wpływ na jakość relacji z innymi.

Jednocześnie w przestrzeni publicznej i Internecie pojawiły się słowa pogardliwe i wrogie. Hejt, wyśmiewanie i poniżanie – często kierowane do osób o innych poglądach, wyglądzie czy stylu życia – stały się znakiem naszych czasów. Język przestał pełnić funkcję „ochronnej etykiety”, która kiedyś wykluczała zachowania rażąco niegrzeczne.

Te dwa zjawiska istnieją obok siebie, a to od nas zależy, którą stronę języka wybieramy na co dzień.

Słowa, które wykluczają i włączają

Styl życia oparty na uważności zaczyna się od języka. Niektóre słowa – choć kiedyś uznawane za neutralne – dziś ranią, stygmatyzują lub upraszczają człowieka do jednej cechy. Dlatego coraz częściej mówi się o języku włączającym, który:

  • stawia człowieka przed etykietą (np. „osoba z niepełnosprawnością”, a nie „niepełnosprawny”),
  • nie redukuje ludzi do choroby, orientacji, wieku czy wyglądu (np. neutralnie „senior”, a nie „osoba stara”),
  • nie utrwala stereotypów i krzywdzących skojarzeń (np. nie mówimy: „przykuty do wózka”, bo wózek nie jest więzieniem, lecz narzędziem samodzielności).

To nie jest kwestia poprawności politycznej, ale zwykłego szacunku.

Widoczność ma znaczenie

Często kobiety znikają w języku. Używamy męskich form: pani dyrektor, pani profesor. Feminatywy – takie jak psycholożka, prawniczka, rektorka – coraz śmielej wracają do języka publicznego, choć bywają odbierane jako niepoważne lub śmieszne.

Język nie tylko opisuje rzeczywistość, ale ją współtworzy. Jeśli kogoś nie widać w słowach, łatwo przestaje być widoczny także w myśleniu.

Podobnie jest z innymi grupami: osobami starszymi, migrantami, osobami LGBT+, osobami w kryzysie bezdomności. Każde z tych określeń niesie określony ładunek znaczeń. Przykładowo, neutralnego słowa uchodźca nie należy łączyć z przymiotnikiem nielegalny, ponieważ nielegalne mogą być czyny, ale lecz nie człowiek.

Zatem warto pytać siebie: czy to, co mówię, buduje most czy mur?

Empatia w praktyce

Empatyczna komunikacja to nie wielkie deklaracje, ale drobne, codzienne wybory:

  • zamiast oceniać – słuchać,
  • zamiast etykietować – opisywać z szacunkiem,
  • zamiast mówić wprost i ostro – łagodzić przekaz, dając drugiej osobie przestrzeń.

Czasem wystarczy zmiana jednego słowa, by rozmowa stała się bezpieczniejsza i bardziej ludzka.

Przykładowo, gdy mówimy o bezdomności, określenia bezdomna lub bezdomny zawsze powinny łączyć się ze słowami osoba, człowiek, ludzie. Dlatego mówmy: osoba w kryzysie bezdomności, ludzie bezdomni.

Język jako element well-being

Dbanie o język to forma dbania o siebie i innych. Spokojna, jasna, życzliwa komunikacja:

  • zmniejsza napięcie,
  • poprawia relacje,
  • buduje poczucie bezpieczeństwa,
  • sprzyja dialogowi zamiast konfliktu.

Nie mamy wpływu na cały świat, ale mamy wpływ na swoje słowa i jesteśmy odpowiedzialni za to, jak opisujemy rzeczywistość wokół nas. A słowa – powtarzane codziennie – zmieniają jej zabarwienie, temperaturę i to szybciej, niż nam się wydaje. Warto traktować język jak element świadomego stylu życia: tak samo ważny jak zdrowa dieta, ruch czy balans między pracą a odpoczynkiem.

Bo świat, w którym mówimy do siebie z uważnością, jest po prostu lepszym miejscem do życia.